poniedziałek, 19 grudnia 2011

Grey & pink rhapsody

Witam

nastrój u mnie ciężki z różnych powodów. Może po środzie wreszcie będzie dobry :)  I wreszcie zacznę żyć atmosferą świąt, już bez sprzątania, ogarniania.

Dzisiaj połączenie kolorków, które chodziło za mną już długo- teściowa szyje mi sukienkę właśnie w tych kolorkach bo je uwielbiam :) i Choć w samych szarościach wyglądam blado to już w połączeniu ich z niebieskościami czy różami jest super. W oczekiwaniu na sukienkę taki drobiazg dla każdego i na każdą okazję - broszka w kolorach różu i szarości.



I na koniec jeszcze bransoletka makramowa w różu - już tak lepiej wykończona jeśli chodzi o zapięcie :) Jest regulowane więc będzie pasować na każdego.


Pozdrawiam i miłego dnia życzę wszystkim.




sobota, 17 grudnia 2011

Kulki i serca Bermuda Blue + dodatki

Nad kulkami myślałam już jakiś czas ale stale czasu brakowało. Aż w końcu się doczekały :) Komplecik kulek uplecionych z drobnych koralików a pod nimi małe serduszka w kolorze Bermuda Blue. Jeszcze się waham czy dam je w obieg czy zostawię sobie bo wyszły bardzo ciekawie a na uszku wyglądają rewelacyjnie. Zobaczcie same:)

Do tego kilka drobiazgów na zamówienia:

makramowa opaska z czerwienią
migdały duże 22mm w nowym kolorku Antique Green- prześliczny kolor
Dobrze znany Silver Night w oksydzie - ponadczasowe połączenie
Baroque 22mm w kolorze Bermuda Blue

Miłego wekendu życzę a ja się biorę za nowe tworki :)


wtorek, 13 grudnia 2011

Opaseczka i zwyklaki

I wreszcie nastąpił ten cudowny moment, że paczka z biżu poszła w świat, prezenty zrobione, kupione i w trakcie dostarczania a ja mogę zająć się robieniem już tylko dla przyjemności :)

Dzisiaj delikatna opaseczka dla młodej dziewczynki. Miała być w niebieskościach i wahałam się czy dodać biel czy delikatny brąz. Stanęło na takim lekko złotawym brązie. Całość zostawiam pod ocenę przyszłej właścicielce a raczej jej Mamie ;)

Tak mi się ze wszystkim zeszło, że  kończyłam ją dziś po północy wraz z dwoma innymi, których stale nie miałam podszytych :) No cóż zawsze brak czasu. Grunt, że się udało. Mam nadzieję, że się spodoba. Zdjęcia robione o 6 rano więc jakościowo takie sobie :(


Teraz czekam na cyrkonie, bo jedną dużą pakę zagubiłam i nie mam pojęcia gdzie jest :) Może została w domu i nikt nie umie wypatrzeć. Do tego trochę w sznurkach sutaszowych i taśmach zaszalałam i nie mogę się doczekać paczuszek jak mi mąż przywiezie :)

Na dokładkę trochę zwyklaków:

1. Lampworki żółte kwiatuszki


2. Komplecik z niebieską masą perłową i bursztynem


3. Miały być moje ale czego się nie robi dla klientek :) Masa perłowa ze wzorem


4. Crackle w czarnej odsłonie


5. Kostki drewniane

Miłego dnia życzę i dziękuję komentującym za przemiłe słowa. Już niedługo candy - obiecuję :)

piątek, 2 grudnia 2011

Zamotana w biżutkach

Robię, robię, stale coś powstaje i naprawdę czasu brak na wszystko. Gdyby chociaż choróbska chciały odpuścić. Grunt, że mężyk kilka dni w domku to przynajmniej jakoś tak inaczej :) z Prezentami wychodzę na prostą. Widzę światełko w tunelu. Tym bardziej, że został mi dokładnie tydzień już tylko, żeby mieć wszystko gotowe. Część prezentów już ładnie spakowana (nie umiem pakować ale nawet ładnie mi wyszło). Dowiedziałam się, że jesteśmy elfami bo mamy tyyyyle prezentów do spakowania i w pakujemy właśnie tak jak elfy :) Miło. Choć moi pomocnicy trochę papieru mi zniszczyli i bardziej przeszkadzali niż pomagali spakować wszystko osiągnęliśmy sukces i wszystko gotowe.

Wykończyłam kolejne pudełeczko - tym razem dla Babci. Jest takie żywe w kolorystyce :) Osoby od deku - proszę o podpowiedź - nie robią mi się bąble pod serwetką ale tak się potrafi marszczyć delikatnie. Próbowałam wałkiem ale tylko się serwetka do niego przykleja i odrywa. Jakieś podpowiedzi w temacie? Bo tak wychodzi coraz lepiej i rodzinka będzie zadowolona ale... ja się złoszczę, że to jeszcze nie to :)



Boki na zewnątrz crackle pociagnięte i fajnie wyszły :)



Powstały nowe bransoletki. Crackle i millefiori zmagazynowane latami zaczynają się zmniejszać. A jak pomyślę ile radości takie drobiazgi sprawią małym gwiazdeczkom to warto je robić.



Oprócz tego zegareczek z fioletową masą perłową. Taki misz-masz. Na wszelki wypadek kolczyki do kompletu.

Zrobiłam jeszcze taką szkatułkę ale nie wiem jak ją ruszyć dalej. Coś bym dodała dołem ale nie bardzo mam wybór w serwetkach. Bejc używać nie mogę, żeby ją dołem przyciemnić. Może brązową farbką akrylową/ A może tak zostawić ? Sama nie wiem. A mało czasu :(


Pozdrawiam serdecznie wszystkich zaglądających :)


poniedziałek, 28 listopada 2011

What is inside? - mechanizm na wierzchu :)

Oj wyleżały się drobinki, bo pomysł był ale jakoś czasu za mało stale było. Chyba ze dwie pary kolejne czekają przygotowane. Dziś takie coś odmiennego - mechanizm zegarkowy i biconki Swarovskiego w kolorze light siam. Dyndaski na srebrnych łańcuszkach (pr.925). Mam nadzieję, że przypadną komuś do gustu :) I znajdą swojego właściciela :)



Marzenko specjalnie dla Ciebie wersja na czarnym tle :)

A na dokładkę coś, czego nie robiłam latami. Bransoletki na gumce. Dziś pierwsza ale powstanie kilka jeszcze na sto procent :) Proste, czasem dziecięce. Ale oryginalne. Tu crackle z drewnem w wersji podwójnej.


Pozdrawiam moich przemiłych komentatorów :)

niedziela, 27 listopada 2011

Ślubnie ale nie biało

      Wreszcie skończyłam. Komplecik może być zarówno ślubny ale może też służyć i w codziennym życiu i na specjalne okazje. Jest delikatny bo w zamyśle dla kogoś dosyć młodego wiekiem, więc zależało mi na tym, żeby nie przesadzić z wielkościami czy ilościami. Wydaje mi się perfekcyjny dla młodej dziewczyny. Kolczyki są zrobione w formie sztyftów na uszkach bezpośrednio, żeby można je było nosić zawsze. Pomysł kolczyków po ostatnich udanych próbach z oplataniem powstał automatycznie i napewno powielę go w najbliższym czasie. Już nawet materiał przygotowany na dwa kolorki. Tylko czasu mi dajcie w ciągu doby więcej :)




Dziękuję za miłe słowa, liczne odwiedziny i nowe twarze witam serdecznie. Jest mi bardzo miło :)

piątek, 25 listopada 2011

Jestem, jestem, żyję i tworzę :) i nawet rozdaję :D

    Po kilku ciężkich dniach z masowanym atakiem zatok wracam do żywych i cały czas tworzę. Lada dzień pokażę delikatny komplecik sutaszowy z którego jestem naprawdę zadowolona i w sumie jest on ostatnim z prezentów biżuteryjnych choinkowych, jakie jeszcze musiałam zrobić (wówczas pochwalę się nowymi wyróżnieniami :) ). Teraz zostało już tylko kilka zamówień ogarnąć i nowe rzeczy porobić. Dziś zrobiłam wielki porządek w koralikach (załamując się, co ile czasu mam i w jakich ilościach czasami :( ) i jakiś plan działania nowy zyskałam, co by "staruszki" powyrabiać :)

    Dziś drobiazg - wisiorek ze szkła dmuchanego z dodatkiem pereł Keishi, Swarovskiego, szkła i cloisonne. Jest kolorowy i to mi się w nim podoba najbardziej. Dwa bardzo fajnie wyszły połączenia i to sprawia radość.


      Do tego pokażę zegarek z biconkami Swarovskiego w kolorze peridot. Bardzo delikatny (na zamówienie i nie do odtworzenia ze względu na zielonkawą tarczę).


       I muszę się pochwalić - moje dziecia od maleńkiego siedzą i widzą jak mama się bawi koralikami. Przyznam, że jestem w szoku, że nigdy nie mieli ochoty zjadać tych koralików jak byli młodsi :) A wczoraj mój starszak postanowił coś zrobić. Przejrzałam zasoby i znalazłam kły z masy perłowej. Starszak dostał róż, mały zieleń. Dostali linkę i mieli za zadanie posegregować kły wielkością i nawlekać. Oto ich dzieła. Zielony w końcu musiałam kończyć ja i zaciski i rzemień to już moja praca. Ale sam fakt, że zaczęli a F skończył sam cały. Super. I dowiedziałam się, że ja mam robić kolczyki a mój synek będzie robił naszyjniki od tej pory :)






To tyle na dziś. Idę dalej cosik wymyślać :)

Aaa i zapomniałabym - candy w swoim czasie z małym opóźnieniem ogłoszę, bo chcę zrobić coś fajnego. Ale w międzyczasie przy tej ilości wejść jaka jest obecnie i zmieniającym się liczniku z dnia na dzień ogłaszam mały konkursik na złapanie 10000 wejść (mail ze screenem do mnie). A może i 1 ze 100 obserwatorów,  jak się ta liczba w końcu pojawi (przed candy) coś dostanie :)

Pozdrawiam i miłego dnia życzę.





piątek, 18 listopada 2011

Nie samą biżuterią człowiek żyje :)

   Dziś coś zupełnie innego - mój starszak męczył mnie ostatnio o jakąś fajną skrzynię piracką. Oczywiście wybór na rynku jest olbrzymi ale te co widziałam były tak brzydkie, że zdecydować na żadną się nie mogłam. Do tego chyba jak każdy pamiętam jak to fajnie było jak własna Mama zrobiła coś specjalnie dla Ciebie. Ja takich wspomnień mam wiele moja dla mnie np - uszyła wielbłąda, na drutach zrobiła sukienkę czy tunikę, uszyła sukienkę czy spódniczkę,... i wiele innych fajnych rzeczy. Dziecka nic tak nie cieszy bo nie dość, że takie coś zrobione rączkami mamy cieszy, że jest to jest od ukochanej osoby :) Tak więc się zawzięłam i postanowiłam własnoręcznie spełnić prośbę :) I tak oto powstał kufer piracki. Jest taki całkowicie świeży i mój. Uczę się dopiero i popełniłam wiele błędów. Po drugie nie wszystkie materiały, które udało się dostać spełniły moje oczekiwania. Muszę poszukać innych farb. I tu nie dostałam oddzielnie kleju i lakieru tylko wszystko jest 2 w 1. Ale jak na pierwszą próbę chyba całkiem ok? Ważne, że syna zadowolony :) A 1 grudnia zaczniemy otwierać dzień po dniu kalendarz adwentowy z piratami i ich akcesoriami więc będzie skrzynia jak znalazł na te drobiazgi :)


Skrzynia jest dosyć kolorowa. pomalowałam ją wszędzie. na dole wokół są paski marynarskie. W środku jest też ozdobiona bo chciałam, żeby była właśnie taka żywa i kolorowa. to akurat się udało. Jak zmienię farby lub dowiem się jak te używać, żeby było lepiej to nowe rzeczy powstaną :) A narazie decupażystki proszę o jakieś podpowiedzi :D

wtorek, 15 listopada 2011

Zajawka wrapowa i ciąg dalszy zwyklaków

     Miałam dziś wielki plan pokazać Wam coś zupełnie niebiżuteryjnego, co właśnie powstaje. Ale czasu trochę brak :( I nie skończyłam. Do tego przeziębienie, tzw dwa dni prania -więc bieganie góra-dół, wizyta u lekarza i ogarnianie w domku. Jeszcze upiekliśmy ciasteczka z ciasta francuskiego z jabłuszkami i moje cwaniaki już prawie wszystkie zjadły. Szkoda, że ja nie mogę więcej zjeść :D
   Dlatego pokażę coś, co jest prawie gotowe bo zostało lekko poprawione i jeszcze czeka oksydowanie. Całość pokażę jak będzie gotowa.
    Jednym słowem zaczęłam sezon gwiazdkowy, bo to pierwszy z prezentów jaki ktoś z bliskich znajdzie pod choinką. Dobrze, że tu nie zagląda ( z resztą prezentów nie będzie tak łatwo :)). A na dokładkę dołożę trochę zwyklaków :)

Ametystowy komplecik z wire-wrappingiem


8. Onyksy z przekładkami z cyrkoniami turkusowymi - srebro pr. 925


9. Komplecik z mokaitem - już dawno zużyłam ich większość i te mniej sparowane czekały na jakiś pomysł :) jak zawsze - srebro pr.925

Pozdrawiam wszystkich odwiedzających :)

poniedziałek, 14 listopada 2011

Wrapowe serduszka

Dzisiaj coś, co zaczęłam już jakiś czas temu, ale jakoś nie mogłam skończyć. Potem doszedł problem z zamocowaniem bigla, żeby był odpowiednio i odpowiedni. Aż w końcu skończyłam dzisiaj i jestem bardzo zadowolona. Pomimo że to wrapek nie będę go oksydować. Jakoś tym razem pasuje mi w takiej wersji jasnej. Kolczyki w formie sztyftów, na uszku. Jako dodatek biconki Swarovskiego w kolorze aqua. Wszystko od podstaw uformowałam i owinęłam. Całość ze srebra pr.925 i 999.


Na dokładkę zwyklaki:

6. Opalizujące oponki na zawieszce Bali


7. Różowa masa perłowa na rybkach


Z rzeczy miłych, chyba na poprawę nastroju i zdrówka wygrałam jedną z trzech opcji candy u Eli z Czary-mary, I to tę, która mi się najbardziej podobała. To moje pierwsze candy, które udało się wygrać. Jestem bardzo zadowolona :) Dziękuję Elu. Masz dobrą rękę. Taki oto aniołek do nas trafi ale to jedna z wielu nagród, bo będą też piękne sopelki z materiału na choinkę :) i wiele innych cudowności.


U nas choroba nie odpuszcza. I ja znowu podziębiona, z ograniczonymi możliwościami brania leków :( Do tego zawroty głowy. Chłopcy też jakoś kiepsko. starszak najgorzej a tak fajnie się trzymał. Za to z miłych rzeczy to moje starszątko zaczęło chodzić na zajęcia raz w tygodniu do Spielgruppe. Wraca z nich bardzo zadowolony i ma kontakt z rówieśnikami. A z ciekawych tradycji zajęć jest coroczny marsz z własnoręcznie (czytaj przy dużej pomocy Mamy :)) zrobionymi lampionami. Tak było:

 powyżej w komplecie od MonDu :)


Nastroje jak widać super, pogoda dopisała i było ciepło. Bardzo fajny pomysł na aktywowanie rodziców. Pozdrawiam i życzę miłego dnia.